Stypendia szkolne i socjalne
Wpis ten będzie o stypendiach: socjalnych i naukowych. A raczej bardziej o tych pierwszych. Czemu? Odpowiedź znajdziemy poniżej.

Na początek by być w należytym stopniu politycznie poprawnym powiem, że oba rodzaje stypendiów są potrzebne. Teoretycznie. W praktyce, te pierwsze są zwykle po prostu marnowane…
Stypendia szkolne/socjalne
Na początek formułka kto w ogóle może otrzymać stypendium.
Stypendium szkolne: (gimnazjum/liceum)
Stypendium szkolne może otrzymać uczeń, w którego rodzinie miesięczny dochód na osobę wynosi mniej niż 351 zł.
Stypendium socjalne (studenci)
Teraz stypendium socjalne:
Oznacza to, iż każdy student ubiegający się o przyznanie stypendium socjalnego, którego miesięczny dochód netto na osobę w rodzinie nie przekracza 351 zł ma prawo do otrzymania takiego stypendium. Ponadto należy zaznaczyć, iż nawet w szczególnych przypadkach uczelnia nie może przyznać stypendium socjalnego osobie, której miesięczny dochód netto na osobę w rodzinie przekracza 602 zł.
Nawet te 600 złotych to nie jest aż tak dużo. Wszystko wydaje się właściwe, chociaż znając życie i w tym momencie znajdą się tacy, którzy będą narzekać na niesprawiedliwość dziejową:
“Dochód u mnie w rodzinie przekracz0ny jest o kilka złotych. Kilka złotych! Co za absurd! Zły rząd, zły! Złe prawo, złe! Źli urzędnicy!”
Jeżeli jesteś zdrowa/zdrowy na umyślę to doskonale wiesz, że taka postawa jest całkowicie absurdalna.
Wróćmy jednak do tych stypendiów. Do stypendiów dla gimnazjalistów i licealistów. Patrząc na ten zapis i nie będą skażoną/skażonym żadnym pedagogicznym zajęciem, pewnie rysuje się Tobie obraz biednej, uczciwej rodziny, ciężko pracującej na utrzymanie, walczącej 10 godzin o godne warunki dla swoich dzieci. Biedny, uczciwy i skromny ojciec kochający swoje dzieci wracający zmęczony z pracy, który jako jedyny w rodzinie dostaje kotleta, bo tak ciężko pracował.
Nie, nie śmieję się z takich rodzin. Współczuje im mocno i uważam, że im się to stypendium należy. Problem leży w tym, że wśród rodzin dostających takie stypendium to zdecydowana mniejszość! Piszę to z pełną odpowiedzialnością i z całkowitym przekonaniem.

Większość osób korzystających z tych stypendiów albo je przechla, albo puści z dymem (aluzja do papierosów), albo zrobi coś innego, mało pożytecznego. Mówię to zarówno o uczniach, jak i rodzicach. Tacy ludzie nie mają szacunku do pieniędzy! Oni nie potrafią nimi gospodarować. Szkoła też nie potrafi uczyć zarządzania swoimi zasobami.
Zapomogi tego typu traktują jak wygraną w loterii. Dostajesz, przepuszczasz. Nie ma w tym za grosz pomyślunku. Pieniądz dany wydaje się dużo łatwiej niż pieniądz zapracowany!
Jeśli chodzi o stypendia dla studentów to w tym widzę trochę większy sens. Pieniądze wtedy trafiają do studenta, który prawdopodobnie część z tego “przechla”, ale mimo wszystko część zachowa, bo aż tak głupi nie jest.
Jaki jest więc sens dawania tych stypendiów? Czy warto, by wszyscy obywatele zrzucali się na tak wielu darmozjadów? Co o tym sądzicie?
Bo mi marzy się państwo, które obywatelom daje wędkę, a nie rybę…
